Obserwatorzy

czwartek, 4 lipca 2013

Borowina w domu nie taka straszna, jak stosować + efekty u mnie. SULPHUR Busko-Zdrój

O zabiegach borownowych pewnie słyszała każda z nas. Ja najczęściej od cioć i babć wspominających turnusy w sanatoriach. No właśnie, w sanatoriach. Nie przysłuchiwałam się im więc specjalnie, bo myślałam, że i tak w bliższej i dalszej przyszłości tam nie zawitam, a przecież nigdzie indziej do takich zabiegów nie mam dostępu.

Raz nastąpił przełom, zobaczyłam wiaderko borowiny w aptece. Pomyślałam, że i tak pewnie kupa babrania się z tym, trzeba wiedzieć co i jak, przecież skoro zajmują się nią w sanatoriach to wcale nie takie hop siup, nawet nie biorę do ręki.

No i co bym zrobiła gdyby nie blogi :) To tu to tam zaczęły pojawiać się wzmianki o borowinie w różnych postaciach. Czytałam je z coraz większą uwagą, aż w końcu dzięki Panu Rafałowi miałam okazję przetestować swoją własną osobistą borowinę.


No i przetestowałam i już wiem o co tyle krzyku :)

Może najpierw o firmie, bo to jedna z tych, którym warto przyjrzeć się bliżej.

P.F. SULPHUR posiada swoje hale produkcyjne w Busko Zdroju, który chyba też jest wszystkim znany :) Czyli borowina nie od jakiegoś przedsiębiorstwa krzak niewiadomoskąd, tylko produkowana w mieście sanatoryjnym, nie byle jakim, w którym też jest z powodzeniem używana. Do tego firma całkowicie polska i co lepsze, rodzinna. Jakości i czystości produktów nie ma się co obawiać, gdyż są poddawane ścisłym kontrolom i normom, a hale produkcyjne spałniają najwyższe standardy produkcji leków. Dokładniej można poczytać TUTAJ.

Wg mnie warto wspierać nasze rodzime firmy, tym bardziej takie, którym przyświeca idea niesienia pomocy ludziom a nie kręcenia biznesu za wszelką cenę. Czemu o Sulphur`ze nie jest głośno? Ponieważ nie chcą wydawać pieniędzy na marketing i reklamy, z tego co widzę nawet opakowania są jak najprostsze i bez zbędnych elementów, wszystko po to, aby to co produkują mogli sprzedawać po jak najniższej cenie. O ile żyłoby się lepiej gdyby przynajmniej połowa firm podchodziła tak do sprawy.

Właściwości Borowiny:

Zastanawiałam się, czy pisać tutaj o borowinie ogólnie, ale informacje o niej można bez problemu znależć chociażby w google, więc jeśli ktoś chce przyjrzeć się jej bliżej, to się przyjrzy, a reszta i tak by to przewinęła :) Skupię się więc raczej na efektach.


Napiszę tylko pokrótce czego się można spodziewać stosując borowinę:
- hamuje działanie wolnych rodników (ma działanie odmładzające i przeciwzmarszczkowe)
- pomaga utrzymać skórze naturalny płaszcz ochronny (zapobiega wnikaniu szkodliwych drobnoustrojów chorobotwórczych)
- działa: nawilżająco, oczyszczająco, regenerująco,
- zapobiega nadmiernemu rogowaceniu naskórka
- przyspiesza krążenie krwi i limfy
- łagodzi podrażnienia i zmniejsza skłonność do alergii (dlatego może być stosowana przy stanach zapalnych skóry i przydatków, trądziku, łuszczycy, atopowego i łojotokowego zapalenia skóry)
- poprawia odżywienie i dotlenienie naskórka
- wspomaga redukcję cellulitu
- zapobiega wiotkości
- wspomaga usuwanie obrzęków (np. redukuje opuchnięcia nóg)
- wspomaga walkę z bólami reumatycznymi

Co to jest Borowina Plus?

To taka maska borowinowa zawierająca czystą mikrobiologicznie borowinę wzmocnioną 20% dodatkiem zagęszczonego wodnego wyciągu borowinowego. Czyli 120% borowiny w borowinie ;)


Dostałam ją w litrowym, plastikowym wiaderku. Maska wygląda po prostu jak błoto i tak samo pachnie. Jest może tylko o wiele bardziej miałka, bo bez piasku i kamyczków :) Jako dziecko marzyłam o utaplaniu się w błotku od stóp do głów, ale byłam na to zbyt grzeczna, teraz miałam okazję tak zrobić i jeszcze właśnie tego ode mnie wymagano :D



Co zaobserwowałam u siebie?

 Nikt się jeszcze nie wyłączył? :) No to teraz czas na konfrontację teorii z faktami. Jak to jest, działa w końcu czy nie, bo brzmi zbyt pięknie. A no działa i to już po pierwszym użyciu :), tylko pod jednym względem jestem trochę zawiedziona.

Zmagam się z rogowaceniem okołomieszkowym, kto ma ten wie, że potrafi wyglądać okropnie. To takie czerwone kropki rozsiane na ramionach i u mnie jeszcze na całych nogach. Liczyłam, że borowina zdziała coś w tej kwestii, bo spotkałam się już z kilkoma recenzjami dziewczyn i u nich zdziałała. U mnie niestety nie :( Kropki jak były tak są, ale jeszcze nic nigdy ich nie ruszyło, a stosowałam najróżniejsze maści. Trudno, może kiedyś coś znajdę.

A na co może liczyć zwykły śmiertelnik bez czerwonych kropek? :) Np. na niesamowite nawilzenie i wygładzenie!

- już po pierwszym 25 min zabiegu moja skóra była mięciutka i gładziutka, jak po porządnym peelingu i grubej dawce balsamu. Nie używałam żadnego z nich przez dobry tydzień przed, więc był szok.

- zabiegi powtarzałam co 2-3 dni, wiaderko wystarczyło mi na dokładnie 10 razy przy nakładaniu na całe ręce i nogi. Czyli używałam jej niecały miesiąc i przez ten czas nie robiłam peelingów, ani praktycznie się nie balsamowałam ( nie licząc 3 posmarowań balsamem z brokatem ), zwyczajnie nie było takiej potrzeby! A muszę przypomnieć, że moja skóra należy do tych suchych i szorstkich. Wprawdzie używam do mycia naturalnych mydełek i jest o niebo lepiej niż po żelach, ale i tak jeszcze daleko mi do normalności. A tu dziewczyny serio, brałam prysznic, suszyłam się i z głowy! Skórę miałam mięciutką, gładką i nawilżoną, achh co za wygoda :]

- warto jednak przed zabiegiem zrobić peeling i dać borowinie wniknąć głębiej :)

- bardzo fajnie sprawdzała się u mnie po goleniu, porównywalnie z aloesem. Po prostu robiłam sobie kąpiel, goliłam się, a poźniej nakładałam borowinę. Po zmyciu ani śladu podrażnień, żadnych zaczerwienień, żadnych ranek. Cudo.

- reumatyzm. Mam z nim spore problemy już od dzieciaka :/ Wystarczy, że lekko zmarzną mi nogi, czy ręce, zawieje chłodniejszy wiatr i już wiem co będzie się działo wieczorem. A czasami i nic nie musi się zrobić, bo dzieje mi się tak samo z siebie i już. Od trzeciego zabiegu aż do teraz ani razu reumatycznie mnie nie zabolało :) Nawet sobie nie wyobrażacie jaka to ulga i jak dobrze wiedzieć, że w razie czego jest coś, co potrafi mi pomóc.

- cellulit i ogólne napięcie skóry :) O tak, tak, tutaj też się sprawdził :D Cellulit gołym okiem jest mniej wyraźny, a i ogólnie nożki jakoś tak lepiej się prezentują, są takie jakby bardziej zbite i mniej rozlazłe :)

- na zmęczenie ogólne i mięśni też. Taki seans to niby nic wielkiego, a prawie za każdym razem odpływałam w błogostan :) Nie spodziewałam się, że zabiegi będą takie ralaksujące. No może poza częścią z nakładaniem i zmywaniem ;) Do tego taka borowina to bardzo fajna opcja na obolałe mięśnie po forsownym treningu. Wspaniale rozgrzewa ciało, rozluźnia i niweluje napięcie. To trzeba samemu poczuć :) Jeśli trenujecie, lub tranują Wasi faceci, warto mieć wiaderko borowiny w lodówce.

- można robić sobie z niej też maseczki na twarz i podobno działają świetnie, ja jednak darowałam sobie ten punkt, gdyż mam skłonności do rumienia i wolałam nie rozgrzewać sobie twarzy na tak długi czas. Jeśli jednak ktoś nie ma z tym problemu, to przygotowujemy borowinę tak jak napisałam niżej i kładziemy na gazę, a gazę na twarz. Tak będzie łatwiej wszystko z siebie ściągnąć :)

Jak używać?


W moim przypadku bardzo sprawdził się zwykły plastikowy kubeczek po serku z Biedronki i szpachelka z opakowania po kremie do depilacji :D


Wiaderko z Borowiną trzymam w lodówce. Przed zabiegiem szpachelką naładam sobie z niego połowę kubeczka. Borowina jest w tym momencie dość gumiasta.


Do garnka wlewam gorącą wodę i wstawiam do niej kubeczkek.


Mój przypalony garneczek :]


I przykrywam, żeby było szybciej. Woda, którą wlewam ma przeważnie 70-80 stopni. Ogrzanie borowiny w takiej zajmuje mi 10 min.


Sprawdzam temperaturę dla pewności. Akurat mam bardzo wygodny termometr ze szpikulcem do mięsa, ale zwykły tez się nada.


Temperatura borowiny powinna wynosić ok 37-40 stopni, czyli nieco tylko wyższa od temperatury ciała.


Nakładanie jej jest dziecinnie proste. Borowina po kąpieli i saunie robi się o wiele bardziej maziasta i pięknie się rozsmarowuje. Radzę jednak dla pewności robić to w wannie, bo wystarczy chwila nieuwagi i możemy pobrudzić sobie podłogę :)


Rach ciach i rozsmarowane :) Uwaga, bo lubi włazić pod paznokcie, ale nie tak trudno ją domyć. Można używać rękawiczek jednorazowych, mi się jednak nigdy nie chciało. 


Teraz owijamy się zwykłą folią spożywczą. Instrukcja radzi położyć między nimi jeszcze gazę, ale komu by się chciało :)


Owinięta w całości, teraz szybciutko w ciepły dresik, a najlepiej jakieś legginsy i na to dresik i pod kołderkę, aby się nagrzewać. Radzę nie owijać się specjalnie ciasno, bo później trudno się ruszyć, wiem co mówię :P


Po ok 25 min błogiego leżenia i podsypiania, czas na mycie. Ogólnie nic by się nie stało gdybym spuściła całą borowinę w odpływie, bo nie ma w niej jakichś większych grudek, które mogłyby go zatkać, jest miałka prawie jak mąka, ale i tak miałam wewnętrzne opory i trochę ją zbierałam z ciała przed prysznicem. Świetnie nadaje się do tego używana przeze mnie wcześniej szpatułka.


To co zebrałam odkładałam do kubeczka a póżniej wyrzucałam. Teraz czas na prysznic. Borowinę zmywałam samą wodą, nie używałam już po niej żadnych detergentów. Przy pierwszym użyciu byłam wystraszona, bo przy polewaniu wodą i pocieraniu ręką część się zmywała, a druga część trwała niewzruszona w postaci takich zacieków.


Na szczęście wystarczyło przetrzeć delikatnie gąbką i wszystko już schodziło bez najmnijeszego problemu, uff :) A i jeśli później gdzieś wychodzicie upewnijcie się, że nie pominęliście przy przecieraniu żadnego kawałka skóry :P Ja raz chodziłam z ciemną plamą na łokciu :)

I co, strasznie? :) Bo wg mnie cała czynność jest banalnie prosta i jeśli znajdziemy swój sposób również całkiem szybka. A efekty myślę, że są absolutnie tego warte :)

Gdzie dostać? 

Z dostępnością ogólnie nie ma problemu, jeśli znajdziemy w pobliżu jedną z aptek chociażby DOZ :) Nie wiem jak w innych, ale w jej przypadku możemy zamówić któryś z produktów Sulphur bezpośrednio przy ladzie lub ze strony doz.pl. Chyba, że akurat mają ją na stanie i nie będziemy musieli nic zamawiać :) Chociaż to mała różnica, bo zamawiałam juz nie raz różne rzeczy i zawsze wszystko przychodziło na drugi dzień i to bez dodatkowej opłaty. Nie wiem jak to u nich działa, ale tak tak jest i bardzo mi się podoba :)

TUTAJ jest również spis punktów, w których kupimy borowinę zawsze i od ręki :) A także formularz w którym wybieramy co dokładnie chcemy kupić, wskazujemy miejsce, a później tylko czekamy na wiadomość gdzie najbliżej dostaniemy swoje cudeńka :)

Cena Borowiny Plus na doz.pl to 27.40 zł / 1000 g







51 komentarzy:

  1. Na pewno skuszę się na tą Borowinę, wiele dobrego o niej czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, a i cena nie jest wygórowana :)

      Usuń
  2. Ojej, jaka fajna :) Wygląda średnio, ale widzę, że efekty są :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i to nie byle jakie :D Im coś gorzej wygląda tym lepiej działa :P

      Usuń
  3. wow ale ta papka wygląda na ciele jak nogi czarnoskórej istoty :) Borowina jest kusząca może i ja się skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah faktycznie :D Skuś się skuś i też powyglądaj jak czarnoskóra istota z piekłą rodem :] A później ciesz się efektami ^^

      Usuń
  4. Cały rytuał wygląda,jak robiony w prawdziwym salonie SPA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie o tym samym pomyślałam ;)

      fajna sprawa!

      Usuń
    2. Faktycznie :) I człowiek też zrelaksowany jak po SPA :D

      Usuń
  5. Tak przekonująco napisałaś,że czuję ,że to może być rewelacyjny specyfik.Wprawdzie to owijanie nóżek trochę mnie zniechęca ale wszak powszechnie wiadomo-chcesz być piękna to...się owijaj folijką :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah to najprawdziwsza powszechna prawda :D Mi też się nie chciało i jeszcze z systematycznością u mnie kiepsko, ale jak zobaczyłam, co ona mi wyrabia na sórze to już przy zmywaniu nie mogłam się doczekać następnej sesji :D
      Całusy :*

      Usuń
  6. bardzo przekonująco napisałaś, chyba się skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :D Polecam, polecam :]

      Usuń
  7. oooooo bardzo ciekawy leczniczy kosmetyk, zaopatrzę się w tą borowinę zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zimę to już całkiem w sam raz się takim rozgrzewać :]

      Usuń
  8. wygląda bardzo fajnie, ale jak dla mnie za dużo "roboty" z tym ;P eh, te moje lenistwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt roboty trochę jest, ale jak widać efekty to i chęci przychodzą :P

      Usuń
  9. Trochę przeraża, ale najważniejsze, że są efekty :)
    Obserwuję ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko tak strasznie wygląda :)
      Bardzo mi miło :*

      Usuń
  10. Świetny blog, interesujące zdjęcia ;)
    Żałuje że nie wpadłam tu wcześniej :P
    Obserwujemy? Ja już :)
    Zapraszam: amazing-girl-2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wymieniam się obserwacjami, ale mimo to mam nadzieję, że u mnie zostaniecie :)

      Usuń
  11. Wierzę, że efekty warte trudów, ale jak dla mnie za dużo zabawy. Mam błotko nawilżająco-ujędrniające, z Morza Martwego zdaje się i kładę je głównie na dekolt, czasem na twarz - rzeczywiście fajne, ale żeby się nim cała wymaziać...nie. LEń ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie też leń, ale się zawzięłam i przebrnęłam :) A i tak jak już pisałam, kiedy zobaczyłam efekty po pierwszym zabiegu to miałam dobry motorek do działania :) Miło mi, że obserwujesz, mam nadzieję, że się rozgościsz :)

      Usuń
  12. Znam ten super pachnący produkt. Stosowałam go w Sanatorium w Busko Zdroju. Skura jest po niej cudnie miękka. Zapraszam na post o zabiegach sanatoryjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli miałaś okazję stosować ją w jej macierzystym mieście :D To prawda, skóra jest po niej mięciutka jak pupcia niemowlaczka :] Z ciekawością zaglądam :)

      Usuń
  13. oj tak borowinka to cudeńko choc ja akurat dokladnie tego produktu nie mialam to za to inny borowinowy owszem i jest to rewelacyjny sposob na pielegnacje skory :D. Co do rogowacenia okolmieszkowego to moze krem "pilarix" by cos wskórał jako uzupelnienie ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o nim, dziękuję, zapisuję sobie nazwę i wypróbuję :) Chociaż już nie spodziewam się specjalnych efektów, ale może akurat.. :]

      Usuń
    2. Fakt zdania podzielone jesli chodzi o kwestie skutecznosci , to są bardzo indywidualne predyspozycje tak wiec moze pomoc ale i nie musi ;). Krem zapewne złuszcza i dziala przeciwzapalnie bo ma kwas salicylowy w sobie ale i sporo mocznika tak wiec posiada dzialanie okluzyjne ;) Powodzenia ;)

      Usuń
    3. Już przewertowałam googla, odrazu jak przeczytałam Twój komentarz, faktycznie, opinie są różne, ale nie szkodzi :) Skąd go znasz? Napisałaś "zapewne" czyli chyba go nie używałaś, ale może ktoś z Twoich znajomych? Pytam, bo może znasz jakieś naoczne efekty :)

      Usuń
  14. Krem posiadam , a historia jego jest dosc smieszna bo akurat Moj Mąż mnie w niego zaopatrzył z mysla o mojej problematycznej cerze, gdyz strasznie mi sie łuszczyła po kuracji atredermem i stwierdził ze tak nie powinno byc haha, a akurat powinno ;)

    Tak wiec wykorzystałam go w koncu na bardzo sucha skore łydek zwłaszcza po depilacji maszynką , a przy okazji złuszczał- a przynajmniej takie było załozenie kremu i jego opis działąnia :P

    W moim odczuciu tylko czasami miałam wrażenie mrowienia, wiec kwas salicylowy napewno działał, ale efekt nawilzenia jest prze cudowny i tu własnie mocznik zdziałał cuda.

    Za duzo tez nie wolno go nakładac tak wiec cieniutka warstwa zbyt duza ilość moze przesuszyc skóre wiec efekt odwrotny. Po jego nałozeniu dodatkowo mozna nałozyc dowolny krem nawilżający, bynajmniej ja tak robiłam. :) Obecnie najbardziej mi słuzy na dłonie gdyz czesto mam skore bardzo suchą, i tutaj tez po jego nałozeniu nakłądam zwykły krem do rąk :)

    Chyba ze chcesz aby krem był jeszcze bardziej wydajny to np. mam wersje do ktoej sama dodałąm masło shea, masło kakowe i troche oleju kokosowego do domieszki. Naprawde moza cudować z tym kremem gdyz ma naprawde dobry skład i główna bazą jest masło shea ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ale się postarał przynajmnije, bo skąd miał biedny wiedzieć :D

      Z tym nałożeniem na niego kremu to fajna rada, sama pewnie bym na to nie wpadła :) I z rozmieszaniem go też muszę zapamiętać. Chociaż tak na marginesie, to widzę już dla siebie światełko w mydle Alep, zaczęłam używac od 2 tygodni i kurczę kropy się zmniejszają! :D Łuhu :]

      Usuń
  15. Stosowałąm aleppo na swoja nieustraszoną cere trądzikową, oczywiscie zachęcona przez panią sprzedającą z naturalnymi kosmetykami i zachwalaniem kupilam.

    Efekt owszem był - ale po jakims czasie bańka mydlana prysła, i skóra znow wrociła do stanu poprzedniego :/

    Mam nadzieje ze u Ciebie lepiej sie sprawdzi i Cie nie zawiedzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurdę, do kitu :/ No u mnie jest szansa, bo reaguję na naturalce całkowicie odwrotnie niż Ty, to tak apropo Twojego drugiego komentarza :)

      Usuń
  16. Chciałabym poznać to cudo, które wyglądem raczej ie zachęca mnie ;) Paradoksalnie to brzmi, ale taka prawda :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam borowinę firmy Biochem-Pasta borowinowa lecznicza- za 7 złotych- też działa ):
    a używając na twarz nie trzeba borowiny podgrzewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję za info :) I z tym podgrzewaniem to dobra wiadomość, wypróbuję bez!

      Usuń
  18. jestem z pinczowa 13 od buska zdroj , 20 litrow borowiny mam w 10 minut kopania :) 30 zl za ziemie torfowa ?:) dobre dobre....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah no tak, cena to nie rzeczywista wartość towaru, ale ilość pieniędzy jaką klient jest w stanie za daną rzecz zapłacić :] I dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji.

      Usuń
  19. A ja podgrzałam tą samą borowinę , ale moja była jak plastelina , nie chciała się trzymać skóry , może coś źle robiłam ? Arnika

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Szukając informacji o Borowinie Plus znalazłem ten wpis. Bardzo dużo ciekawych danych - dzięki. Zastanawiam się nad dodaniem zabiegu borowinowego do mojej oferty - mam gabinet masażu suchego i od niedawna gabinet do mokrych zabiegów, gdzie planuję również robić zabiegi borowinowe i po nich obmywać od razu ciało pacjenta wodą. Zastanawiam się czy taki zabieg mógłby być wykonany na całe ciało. Czy to nie będzie zbyt duże obciążenie dla organizmu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że wpis Pana zaciekawił. Niestety w kwestii zabiegów nie jestem w stanie pomóc, moje doświadczenie z borowiną jest czysto laickie. Chyba po prostu warto się zgłosić bezpośrednio do producenta, http://sulphur.com.pl/kontakt/ osobiście miałam z nimi świetny kontakt, myślę, że odpowiedzą na wszystkie Pana pytania :)

      Usuń
    2. Pierwsze co zrobiłem to skontaktowałem się z producentem, a oni odesłali mnie do internetu, na podobny blog jak ten :) Tak, czy tak dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Nie do wiary, takiej amatorszczyzny i ignoranctwa z ich strony się nie spodziewałam.. Rozumiem, że na blogach można znaleźć całkiem sporo wiedzy ogólnej, ale po szczegółowe informacje i to dotyczące zdrowia absolutnie nie powinni Pana w takie miejsca odsyłać. Pozostaje mi życzyć powodzenia w znalezieniu kogoś kompetentnego.

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda że w składzie tego i innych borowinowych produktów jest etyloparaben. Nie wiem, czy przy alergii na parabeny wykrytej podczas testów będzie więcej dobrych, czy złych efektów. Szkoda, bo dobrze się zapowiadała borowinka :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam.Chciałabym zapytać czy po podgrzaniu borowiny ona nie ostygnie kiedy będziemy smarować nogi.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę z każego komentarza i czytam je wszystkie :)

Na pytania odpowiadam na swoim blogu pod danym pytaniem, aby również inni mogli poznać odpowiedź.

Nie musicie zapraszać mnie do siebie, zaglądam do każdego komentującego i bez tego :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...