Obserwatorzy

sobota, 29 września 2012

DIY półeczka na lakiery z pudełka po butach

Ostatnio przybyło mi sporo lakierów, do tej pory upychałam je wszystkie w jednej kupie w zagłębieniu szafki, przez co musiałam się za każdym razem nieźle naszukać, żeby znaleźć odpowiedni kolor. Zamarzyło mi się więc ustawić je w jednym rządku, ale nie chciałam żeby tak po prostu stały na brzegu biurka, czy przed książkami na półce. Wyglądało to jakby nie miały swojego miejsca, a ustawienie było przypadkowe.

Zrobiłam więc coś takiego:

Teraz moje lakiery prezentują się elegancko w wyściełanej loży VIPów :D Loża jest przenośna i mogę ją sobie ustawiać gdzie mi wygodniej, albo tam gdzie chcę coś zasłonić. W moim przypadku to drugie, loża zasłoni mi bałagan w jednej z szafkowych wnęk, mam więc 2 w 1 :)

 Przecięłam wąskie pudełko po balerinach na pół

 Posmarowałam klejem, a później roztarłam go kartonikiem. Biurowy w sztyfcie również świetnie się sprawdzi.
  Okleiłam pomarszczoną bibułką. Użyłam akurat tej, która była wcześniej w pudełku, ale tu już kwestia gustu :)

 Przykleiłam większą ilość bibuły przy górnej krawędzi, gdyż kartonik w tym miejscu jest zgięty i prześwitywał.

 A mniej więcej tak prezentuje się całość na szafce:



Mam nadzieję, że komuś się przyda :)




piątek, 28 września 2012

Współpraca z Mariza :)

Niedawno nawiązałam kontakt mailowy z przemiłą Panią Bożeną, konsultantką firmy, a oto co dotałam do testów:


Sama wybrałam 3 rzeczy: błyszczyk, zestaw do frencza i antyperspirant męski :] Swoją karierę na moim blogu rozpocznie mój tatuś :) Jestem ciekawa co będzie miał do powiedzenia :P

Od Pani Bożeny otrzymałam dodatkowo matowy róż i smerfny lakier. Wszystko już obmacane i wstępnie użyte, testowanie oficjalnie rozpoczęte ;)

A tutaj link do strony P. Bożeny: Klik i facebook Klik





czwartek, 27 września 2012

Nietypowa współpraca z CCS Foot Professional

Nietypowa, bo w formie konkursu :) Blogerki, które otrzymyały produkty do testowania ( a raczej po 1 produkcie ), mają za zadanie napisać jak najciekawszą recenzję. Liczy się stylistyka z jaką napiszemy recenzję, jej wielowymiarowość a także miłe dla oka zdjęcia produktu :) Ważne jest także to, czy pod daną recenzją pojawią się ciekawe komentarze i liczba osób, które komentują.Nagrodą są wybrane przez siebie perfumy.

Zaznaczam, że piszę to wszystko nie po to, aby prosić Was o pomoc w wygraniu. Ważne jest dla mnie żeby było jasne na jakich zasadach akcja się odbywa. 

Dodatkowo uczulam, że zadanie polega na napisaniu jak NAJCIEKAWSZEJ recenzji a nie najbardziej pochlebnej i tego jak zawsze będę się trzymać. Nigdy nie doszukuję się samych dobrych stron produktu przesłanego do recenzji przemilczając wady. Mam nadzieję, że o tym wiecie, ale wolałam to napisać.  

A do testów otrzymałam sól do stóp :) CCS Foot jest firmą szwedzką i jak nazwa wskazuje zajmuje się stopami :) a ich produkty dostępne są jedynie w aptekach. Nie powiem, jestem ciekawa. 



( fanpage )


środa, 26 września 2012

Mega Krzem opinia po 2 miesiącach

Moja krzemowa kuracja dobiegła końca, czas więc na podsumowanie. Głównego bohatera przedstawiałam już TUTAJ , teraz zajmę się samą opinią :)

opakowanie: co takiego można skomentować w zwykłym opakowaniu po tabletkach? Ano można, bo trochę mnie rozbawiło :) Samo niczym się nie wyróżnia, ale już szata graficzna tak. Mianowicie na pierwszym planie ukazują nam się piękne, błyszczące niczym klejnociki kanciate tableteczki. Przezroczyste. Myciałam więc, że w środku znajdę coś o konsystencji przynajmniej landrynek, w rzeczywistości jednak tabletki wyglądają tak:

Ze środka przebija się kolorek brązowy otoczony zieloną powłoczką, która lubi sobie pękać :) Jak typowe tabletki ziołowe. Rozbieżność z obrazkiem na opakowaniu tłumaczę jedynie tym, że ten blask i diementowy wygląd mają symbolizować przyszły wygląd naszych włosóww i paznokci. Nie mniej zmyłka znaczna i to mi się nie podobało.

użytkowanie: tabletki są spore, co z resztą widać na powyższym zdjęciu porównując np z palcami, ale nie miałam kłopotów z ich połykaniem. I mówię to ja, a uwierzcie mam z tym spory problem :) Poza tym łyka się je tylko raz dziennie, więc to też plus. 

Zapach jest dziwny, wg mnie pachną jak coś wędzonego, ale łykałam już gorsze śmierdziuchy. Do tego naprawdę trzeba się wwąchiwać żeby go poczuć, więc nie ma co narzekać, bez przesady.

Smak pasuje do zapachu, dla mnie smakowały jak coś spalonego. Podobno zostaje na języku po połknięciu, u mnie nic takiego się nie działo, wystarczyło popijać je np. herbatą a nie samą wodą.


działanie: Tabletki zaczęły działać w połowie stosowania, czyli po miesiącu. Cery nie opisuję, bo nawet producent nic o niej nie wspomina, tak czy siak nic się w niej nie zmieniło. Tabletki są zalecane tylko na włosy i paznokcie, więc:
  • włosy: ogólny stan włosów specjalnie się nie zmienił, nie zauważyłam szybszego wzrostu, albo super gładkości z resztą nie mogłabym, to co urosło to urosło i jest martwą tkanką, w lepszej kondycji może być jedynie to co rośnie w trakcie suplementacji, czyli jakieś 2cm od skóry możliwe, że mam zdrowsze włosy ;) Musiałabym łykać tabletki o wiele dłużej, żeby rzeczywiście coś zauważyć, ale!Znacznie zmniejszyło się ich wypadanie. Wiem to po oględzinach kłębu włosów wyciąganych z odpływu po ich umyciu. Kłąb zmniejszył się o połowę : D Jeszcze nigdy nie osiągnęłam takiego wyniku :) Pojawiło się też troszkę baby hair, ale nie jakoś spektakularnie dużo.
  • paznokcie: na tym polu też sukces. W czasie łykania, nie używałam żadnych odżywek, a paznokcie traktowałam tak jak zawsze, czyli co 5 dni inny lakier i acetonowy zmywacz "z kwiatkiem". Wprawdzie nie rosną szybciej, ale rosną twarde jak łopaty :P O rozdwajającej się płytce już dawno zapomniałam. Ogólnie paznokcie lubię mieć dość długie, wcześniej mogłam je wyginać do woli teraz je naciskam i ani drgną :) Do tego każde udeżenie nimi o coś twardego kończyło się złamaniem, obecnie jedynie boli mnie paluch, ani jeden paznokieć do tej pory mi się nie złamał.

Polecam, u mnie się sprawdził :)

Cena: od 6 do 15 zł (zależy jaka apteka)


niedziela, 23 września 2012

HIT! Maseczka Bionawilżająca (Nagietkowa) - JADWIGA

To jedyna maseczka, która wywołała u mnie prawdziwy i natychmiastowy efekt WOW. Reszta na prawdę się do niej nie umywa.

"DZIAŁANIE: żelowa maseczka relaksująco - nawilżająca do każdego typu cery i wieku; działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, dezynfekująco; łagodzi podrażnienia; ma doskonałe działanie regenerujące; zapobiega wysuszaniu skóry i nadmiernemu złuszczaniu się naskórka; otacza skórę opieką aktywnych biosubstancji; przeciwdziała utracie wody w skórze; pozostawia skórę miękką i delikatną; nadaje skórze atrakcyjny, młody wygląd."

Wszystko prawda :) Ale po kolei:


  • konsystencja: gęsty, przezroczysty żel; po kontakcie ze skórą trochę się rozpuszcza co ułatwia smarowanie, a następnie zastyga i wysycha lekko ściągając skórę, Duża część się wchłania. Producent pisze, aby po 20 min tylko zetrzeć nadmiar chusteczką, ja ją jednak zmywałam samą wodą.
  • zapach: słabo wyczuwalny, ale dość dziwny, niezbyt przyjemny. Bardzo szybko się ulatnia.
  • wydajność: 8 ml saszetka wystarczyła mi na 3 obfite aplikacje:
  • podczas pobytu na twarzy, rozgrzewa skórę, twarz robi się lekko zaczerwieniona i wyrażnie czuć ciepło.
  • działanie: efekt jest niesamowity! I natychmiastowy. Jeszcze nigdy nie miałam tak nawilżonej i gładkiej twarzy. Ciąglę się po niej przez to dotykam, bo nie wierzę, że jest moja :P I to nie jest jakieś tam lekkie wygładzenie. To na prawdę bardzo wyraźna, ogromna poprawa stanu skóry. Efekt utrzymuje się 2-3 dni.
Skład bardzo króciuki:  Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Calendula Officinalis Extract, Polyacrylic Acid, Sodium Hydroxide, Propylparaben, Methylparaben.

Zdecydowanie polecam. Nie wiem czy można kupić produkty Jadwigi gdzieś indziej niż na ich stronie internetowej. Pełnowymiarowe opakowanie - słoiczek 50ml kosztuje 25 zł. Z wysyłką wychodzi niecałe 40. Trochę sporo jak na 1 maseczkę, ale jest tak wydajna i dobra, że zastanawiam się nad zakupem pełnej wersji. 



czwartek, 20 września 2012

Ręcznie robione mydełka od Magdy z Soap Bakery :)

Wiele dziewczyn kręci sobie kremy, czy toniki ale zrobić w domu prawdziwie naturalne mydło to dopiero coś :D

Z tej przesyłki cieszę się jak głupia :) Odkąd stosuję OCM i ogólnie rezygnuję z chemii gdzie się da, zaczęłam szukać czegoś naturalnego do mycia i tak trafiłam na dziewczynę z pasją :) Tzn najpierw na jej bloga: SOAP BAKERY ( nazwa trafiona jak nic ) Sprawdźcie koniecznie co tam się wyrabia w domowym zaciszu :) A tu jeszcze Facebook

Od maila do maila Magda zaproponowała mi wysłanie kilku mydełek do wypróbowania. Trochę się naczekałam na przesyłkę, gdyż mydła były w trakcie wyrabiania i dojrzewania :) Ale już są u mnie i wypróbowywać będę od dziś, zazdrośćcie :]

Każde mydło jest inspiracją i powstało z inspiracji, są piękne i wszystkie mają swoją oddzielną historię. Do tego używanie czegoś co powstało z rąk człowieka, który uwielbia to co robi i wkłada w to tyle serca, to prawdziwa przyjemność.. Ja się czuję zaszczycona :)

Widzicie tę babeczkę z kawałkiem czekolady i srebrnymi perełkami? :D


poniedziałek, 17 września 2012

Biedronkowe Masło do Ciała BE BEAUTY kompletny bubel

Jest to masło do ciała z olejkiem z pestek winogron - zapach LEMON. Masełko jest hm.. odkładką od Pauli, dlatego nie posiada oryginalnego opakowania, a różowy słoiczek :) Nasze wrażenia chyba nie będą się zbytnio różniły. Tutaj możecie zobaczyć recenzję Pauli: klik

konsystencja: STAŁA, grudkowata. Rozsmarowywanie tego to męczarnia, coś jakby rozsmarowywać masło na mokrej skórze, ślizga się, mazia ale nie łapie. Ba, samo wydobycie z opakowania to sztuka, musiałam wspomagać się szpatułką po kremie do depilacji i kopać w słoiczku :P Z tego co czytałam jednym dziewczynom trafiały się właśnie takie stalaki, a innym już o normalnej, kremowej konsystencji. Może po prostu wyszła jakaś felerna partia, bo trafienie na tą dobrą było jak ruletka.

zapach: faktycznie cytrynowy, coś jak cytrynowe landrynki: sztuczny i cukrowy :) Ale nie wali nachalnie po nosie i nie utrzymuje się długo. Mi osobiście nii przeszkadzał, ale i nie zachwycał. Neutralnie.

działanie: z racji topornego rozsmarowywania po kilku próbach zakończonych moją utratą nerwów przeznaczyłam masło na noc na stopy i dłonie. Z mniejszą powierzchnią do działania łatwiej było sobie z nim poradzić :) Ale nadal było nieprzyjemnie, masło pozostawia tłusty film, którego nie znoszę. Specjalnego nawilżenia też brak, ciągle miałam wrażenie suchej i ściągniętej skóry pod tłustą warstewką, mimo że masło nakładałam na rozmiękczoną skórę zaraz po myciu.

Ogólnie, dawno nic tak bardzo mnie nie zawiodło i cieszyłam się, kiedy go wykończyłam.

Skład: 
Aqua,  Butyrospermium Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Pentaerythrityl Distearate, Vitis Vinifera Seed Oil, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Polyacryalate, Parfum, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Methylparaben, Citric Acid, Xanthan Gum, Ethylparaben, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Propylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Citral, Caramel, CI 47005


Cena: ok 5 - 6 zł / 200 ml


Widzicie to? Wygląda jak ubite ze śmietany masło :P





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...