Obserwatorzy

niedziela, 3 listopada 2013

Nigdy więcej drogeryjnych past - Pasta do zębów bez fluoru Echinacea i Propolis - Lavera

Zacznijmy od tego, że drogeryjne pasty zawierają SLS (God, why? już wszędzie musicie go wciskać?) i kontrowersyjny fluor (wpiszcie w google "fluor szkodliwość"). Do tego wykręcają moją wiecznie podrażnioną mordę. Mam problem z dziąsłami, podrażnieniami błony śluzowej i z zapaleniami dotyczącymi jednego schrzanionego przez dentystÓW zęba.

Swoje życie mogę teraz podzielić na 2 etapy:

Etap drogeryjnych past: mentolowy ogień w buzi, krew z dziąseł, ból zęba. Niby takie świeżutkie, tyle środka czyszczącego, a jednak nie potrafiły, jak się okazuje, mi tych zębów dobrze doczyścić, skoro ciągle coś mi się babrało. Do tego zdrętwiały język, zmieniony smak na pół godziny i przesuszona skóra wokół ust. Ja tu nie widzę żadnych plusów.

Etap past naturalnych: zero bólu i pieczenia, myję sobie wreszcie ząbki elegancko jak człowiek, a nie na wyścigi żeby jak najszybciej wypluć ten cholerny domestos z buzi, zero zdrętwiałego języka i dziwnego posmaku, zero przesuszenia skóry i co najważniejsze ZERO PODRAŻNIEŃ I KONIEC Z ZAPALENIAMI. Czyli cholera jasna jednak da się zrobić dobrze czyszczącą pastę i nie kitować do nich chemikaliów (które i tak kuźwa nie działają!)

A teraz trochę organoleptycznie: 

Pasta Lavery jest.dziwna i to trzeba wiedzieć i mieć otwarty umysł. I ogólnie chcieć się przerzucić. Inaczej raczej nie wyda. Chociaż miałam do czynienia z dziwniejszymi myjadłami, ale i tak jak ktoś jest przyzwyczajony do Colgejtów możę się zdziwić.

Po pierwsze tubka. Trochę inna niż standardowe, ale dobra, takie też się zdarzają. jak dla mnie duży plus, ze tą tubkę mogę sobie postawić na zakrętce i nie muszę trzymać w kubeczku. No dla mnie to plus, nie czepiajcie się i nie pytajcie :P


Kolor też wygląda niewinnie, biały, dość standardowy, zapach też lekko mentolowy, dziwnawy, ale nadal mentolowy, czujemy się bezpiecznie.


No i czas na mycie. Wyciskamy pastę na szczoteczkę, wkładamy do jamy ustnej i eee.. SŁONE?! Tak, pasta jest mentolowo, słono, lekko mdława. Tydzień się przyzwyczajałam. Później słoność i mdłość przestałam czuć kompletnie i śmieję się z mojego S. kiedy przychodzi do mnie i zapomina co to za szatan  stoi u mnie na półce. On nie ma otwartego umysłu na takie rzeczy i nie zdążył się przyzwyczaić :P

Druga sprawa: to dość mała ilość piany w porównaniu z normalnymi pastami. Ludziom wydaje się, że dokładne mycie=dużo piany, ale my blogerki :P już wiemy, że niekoniecznie (np. w szamponach). Jednak Lavery tak czy siak muszę wyciskać odrobinę więcej i to jest minus, bo takie mycie wychodzi drożej niż normalnie. Zmniejszona pojemność (75ml), zwiększona cena (12-16zł) i mniejsza wydajność. Ale są też inne, tańsze pasty i w większych tubkach :)

Trzecia rzecz: w paście da się wyczuć coś jakby kredowy pył. Ale wszystko było opisane i wiedziałam z czym się mierzę. Tak jak i o soli.

"Pasta Lavera Basis z propolisem i echinaceą utrzymuje zdrowie Twoich zębów. Drobinki krzemu, kredy i ksylitu zapewniają dokładne usuwanie osadu nazębnego i osadu bakteryjnego odpowiedzialnego za ubytki, paradontozę i kamień. Echinacea i propolis ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne. Sól morska, minerały wraz z wyciągiem z arniki, mirry, krwawnika pomagają zachować zdrową florę bakteryjną w ustach. Wysokie pH pasty (7.0) neytralizuje działanie kwasów na szkliwo, które prowadzi do powstawania ubytków."


Polecam, wszystko prawda :) Spotkałam się z opinią, że pasta nie domywa i zęby nie są gładziutko czyste. Nie wiem, mi tam domywa jak ta lala :D Do tego ewidentne i niepodważalne działa przeciwzapalne i bakterio-zabójczo. Lepsza nie może być, chyba musiałaby już robić masaż dziąseł.

35 komentarzy:

  1. kurczę no, muszę się za nie w końcu zabrać!
    Ale ciągle kuszą inne pasty, np teraz mam zapas od Clinomyn.
    Jednak następne z pewnością będą te bez fluoru ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Clinomyn nie słyszałam :)
      Nie każ im długo czekać :D

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa, tylko ten smak początkowo może odrzucać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No odrzuca całkiem daleko, ale do przetrwania, a po kilku dniach serio przestałam to wszystko czuć i już normalnie :)

      Usuń
  3. Ja takiej pasty nigdy nie próbowałam a może już czas na zmianę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przynajmniej sprawdzić czy.. warto :)

      Usuń
  4. markę znam i wierzę na słowo :) Może spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam tylko ten jeden ich produkt, ale zaczęłam zwracać uwagę na opinie o nich i trafiam na same pozytywy :) Aż chyba skuszę się na coś więcej jeśli będę miała okazję :)

      Usuń
  5. niestety muszę mieć specjalną pastę na nadwrażliwość :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej powinnaś spróbować takiej. Jeszcze nic mi tak nie połagodziło stanów zapalnych jak ona, przy jednocześnie maksymalnej delikatności.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ją szczerze, aż najchętniej weszłabym na dach i krzyczała miastu, żeby spalili swoje zwykłe pasty i kupili tą, tak ją pokochałam :D

      Usuń
  7. Masz fajny blog :)
    Obserwuję i zapraszam również do mnie, będzie mi miło jeśli zostaniesz na dłużej :)
    http://czarnamyszka1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam tej pasty... Brzmi dość intrygująco mówiąc szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo słyszałam już dobrego o tej paście, jednak narazie u mnie zachodzi rewolucja szczoteczkowa - czekam własnie na soniczną, pastę jednak z chęcią później wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakupiłam pastę od Lavery. Zdziwiłam się że zawiera tak jakby takie drobinki...z początku mi to przeszkadzało ale potem już nawet nie zwracała na to uwagi. Mam niestety wersje z fluorem, którą muszę wykończyć ale już w kolejce czeka następna tej marki tym razem bez fluoru, który przynosi więcej szkód niż pożytku. Ostatnimi czasy właśnie pisałam o tym pierwiastku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakimś cudem wywaloło mnie z obserwatorów Twojego bloga i nie widziałam wcześniej tego wpisu, już nadrobiłam, Dobrze, że napisałaś :)

      Usuń
  11. Muszę sobie fundnąć taką porządną pastę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja odkąd pamiętam używam "byle jakich" past.Czasem brałam te najtańsze a czasem z "górnej" półki ale żadna mnie nigdy szczególnie nie zaskoczyła. Postanowiłam teraz udać się do apteki i kupić pastę wybielającą (mam przebarwienia), ale po Twoim poście się zastanawiam. Czy Twoja pasta wybieliła Ci zęby? a jeśli nie czy może znasz jakieś mało inwazyjne wybielające pasty?
    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zauważyłam wybielenia :( Ale i naturalne pasty, które wybierałam nie były dedykowane wybielaniu, a nie próbowałam jeszcze wybielających z tej rodziny. Za to bardzo długo używałam wybielających drogeryjnych i muszę przyznać, że faktycznie działały, chociaż teraz mam problem z nadwrażliwymi zębami i dziąsłami. Wydaje mi się, że zbyt długo ich używałam, nie robiłam przerw na coś łagodniejszego i sama sobie zaszkodziłam. Bo jednak taka pasta musi być silna żeby coś wybielić, a wybielanie samo w sobie osłabia zęby.. Teraz jak tak sobie myślę, to może dobrą opcją byłoby zacząć od silnej aptecznej, a później przerzucić się na łagodniejszą naturalną żeby podtrzymać efekt, który mam nadzieję, uda Ci się uzyskać? O ile nie masz już teraz problemów z nadwrażliwością. I robić przerwy na coś łagodniejszego.

      Usuń
  13. no to nie byłby głupi pomysł :) a jaką pastę wybielającą możesz polecić? no i te naturalne gdzie mogłabym kupić?
    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam głównie z Colgate :) Jak nie masz u siebie sklepu z naturalnymi kosmetykami to polecam np. kalina-sklep.pl iwos.pl triny.pl

      Usuń
  14. Więc kupiłam w zielarskim pastę o nazwie Apident. a w aptece wypielającą biała perła- ale to tylko pasta a nie te paski więc myślę, że będzie spoko :)
    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jaka jest w smaku ta Apident, bo naturalne potrafią być obrzydliwe :P

      Usuń
  15. właśnie jest dość przyjemna bo ze świeżą miętą :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Już kilka lat ajona bez fluoru i nie mamy żadnych problemów - tak więc jak dla mnie gadanie o wartości fluoru to jeden wielki marketing - nie mam choćby jednego ubytku, a mija prawie 5 lat!

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajna sprawa, szukam właśnie swojej pierwszej pasty bez fluoru. Nie wiem czy zdecyduję się na tą czy może na Dabur z sokiem z jakiegoś drzewa, ale dzięki wielkie za post :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdzie można kupić tę pastę?
    Tylko w internecie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że w sklepach zielarskich i tym podobnych mogą mieć, może w którejś z aptek też udałoby Ci się ją znaleźć :)

      Usuń
  19. Szczotkujcie systematycznie ajoną i wtedy wszystko będzie w najlepszym porządku. Pewnie, że doprowadzenie zębów do normalności zawsze musi trwać, ale wszystko jest do zrobienia w naprawdę krótkim czasie. Moje zęby wyglądają idealnie, ale też mocno się nad nimi napracowałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Normalnie ajona + systematyczność. Nie jakiekolwiek cuda, tylko absolutne podstawy i to właśnie takimi metodami można sobie zęby doprowadzić do normalności, bez żadnych cudów.

    OdpowiedzUsuń
  21. Od dawna używam pasty Logony ale chyba się skuszę na wypróbowanie tej poleconej choć na tamtą nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa pasta :) Niestety, czasem takie pasty drogo wychodzą... Ale teraz już jest więcej past eko dostępnych na rynku, więc ceny też spadły :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę z każego komentarza i czytam je wszystkie :)

Na pytania odpowiadam na swoim blogu pod danym pytaniem, aby również inni mogli poznać odpowiedź.

Nie musicie zapraszać mnie do siebie, zaglądam do każdego komentującego i bez tego :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...