Obserwatorzy

sobota, 30 czerwca 2012

Waniliowy krem do depilacji - PERFECTA

Po raz kolejny przekoanłam się, że używanie kremu do depilacji, przynajmniej w moim przypadku, to strata czasu, nerwów i pieniędzy.

Ale po kolei.

Po pierwsze: zapach. Producenci mogliby dać sobie spokój z tymi śmiesznymi zapachami w kremach do depilacji, bo one i tak nigdy nie przebiją się przez smród chemikaliów, żeby naprawdę można było powiedzieć, że pachnie. Wolałabym nie być w ten sposób oszukiwana, wszyscy wiemy jak jest ale nie, na opakowaniu jak byk: Vanilla. Przynajmnije chemii byłoby mniej.

Po drugie: 3 min ekspres. Jasne. Trzymałam 4 razy tyle, czyli 12min, a i tak musiałam natrzeć się szpachelką, żeby włoski w miarę dokładnie usunąć. Dosłownie natrzeć. Wolałabym tego uniknąć, sam środek i tak jest wystarczająco drażniący dla skóry, rozpuszcza przecież włosy. Słyszałam jednak o alternatywie, podobno dobrze jest ścierać krem szorstką stroną gąbki. Gąbka oczywiście do wyrzucenia.

Po trzecie: Nie da się tego paskudztwa zmyć. A co najlepsze, producent zaleca zmywanie kremu samą ciepłą wodą. Dobre sobie. Po ostrym szorowaniu gąbką z żelem, szułam smród tego kremu jeszcze na drugi dzień. I znowu niepokoi mnie to, jak silnie drażniący jest to środek. Wolałabym więc nie musieć przetrzymywać jego pozostałości na skórze przez dobę!

Dodatkowo, po jego użyciu nie mogę poprawić pozostałych włosków maszynką do golenia. Nie daje się zmyć do tego stopnia, że moje nogi są wręcz obślizgłe i maszynka nie chwyta osłabionych włosków przyklejonych do skóry. Mam dylemat: szorować do czerwoności i dalej się podrażniać, czy nie szorować, a i tak się podrażniać przez zostawienie niedomytego kremu. Dosłownie, jakbym się oblała klejem. 


Po czwarte: wydajność. Tubka 100ml kremu za ok 10-12zł wystarcza mi na 4 użycia na same łydki. Słabo.

Żeby jeszcze krem dawał trwalsze efekty od maszynki. Nic z tych rzeczy. Włoski wyrastają równie szybko jak przy zwykłym goleniu. Wcale nie są delikatniejsze, rano na drugi dzień są tak samo kłujące jak po golarce. Z resztą jest to środek powierzchniowy, nie osłabia cebulek, więc teoretycznie działa na tej samej zasadzie co maszynka. Usuwa to co wystaję nad skórą. Jedynie włoski nie są scięte na ostro żyletką, tu już zależy od rodzaju włosa, niektórzy rzeczywiście mogą czuć mniejszą szorstkość. 


No i komfort używania: Nie chciałoby mi się siedzieć w łazience nieruchomo niecałe 15 min i czekać na działanie kremu, więc nakładałam go w pokoju zaopatrzona w tonę ręczników papierowych. Oczywiście wszystko w obrębię mam wysmarowane, bo tu coś spadnie, tam się dotknę. Okropność. Chociaż tu mu trzeba przyznac, konsystencję ma dobrą, nie spływa po nogach i łatwo się rozsmarowuje. To jedyny plus.

Podsumowując: Jeśli nie ma żadnej różnicy między babraniem się ze śmierdziuchem, do tego drogim, jeśli chcielibyśmy go używać na stałe, a szybkim goleniem pod prysznicem, wybór jest prosty :)




środa, 27 czerwca 2012

Paczki i początek kuracji

Dzisiaj przyszedł do mnie listonosz i dostałam do przetestowania pewnie Wam już znany MEGA KRZEM. Opakowanie zawiera 60 tabletek i to ma mi starczyć na 2 miesiące kuracji. Efekty po tym czasie powinny być już zauważalne. Poczytałam trochę opinii na jego temat w internecie, brzmią bardzo obiecująco :) Akurat walczę z rozdwajającymi się paznokciami i próbuję zmusić moje włosy do szybkiego wzrostu, więc jestem pełna nadziei, ponieważ:


"MEGA KRZEM z metioniną zaleca się:
- przy nadmiernym wypadaniu, łamliwości włosów
- przy nadmiernej łamliwości i kruchości paznokci
 - w celu regeneracji, wzmocnienia i pielęgnacji włosów i paznokci" 


Nosz kurczę, toż to objawy każdej kobiety ;)



No dobra, ale na włosy to był zawsze skrzyp. Ale dlaczego akurat skrzyp? A no dlatego, że zawiera krzem. Ale jeszcze więcej krzemu (przyswajalnego) zawierają pędy bambusa, aż 70%. No to mamy teraz tabletki ze skrzypu i pędów bambusa, bomba krzemowa :) Ale nazwa jest myląca, bo oprócz samego krzemu tabletki zawierają również:


No jak dla mnie nieźle :D Wszystko to ma nam dostarczyć niezbędnych elementów, bo jak wiadomo człowiek źle odżywiony źle wygląda i żadne mazidła nie pomogą mu tak jak działanie od środka :P Pewnie, że lepiej byłoby mieć wspaniałą dietę, ale jeśli nie ma wyjścia, to taka tabletka ma być naszym wyjściem awaryjnym. No dobra, tyle w teorii, zobaczymy po dwóch miesiącach :)

A tu jeszcze mam Różaną Mgiełkę do twarzy z Archipelagu Piękna :) Pachnie bardzo przyjemnie, ale muszę ją wziąć w obroty, wtedy zjawię się z recenzją ;) Spodziwajcie się mnie wkrótce :>





poniedziałek, 25 czerwca 2012

Maseczka oczyszczająca pory kwiat lotosu AVON

Maseczka jest obłedna, nawet jeśli komuś by nie działała, warto jej używać dla samego zapachu ;) Ale wg mnie działanie też ma bardzo fajne, delikatnie oczyszcza i wyraźnie wygładza cerę. Używam jej 2 razy w tygodniu, po regularnym stosowaniu zauważyłam też zmniejszoną ilość wągrów. Oczywiście nie jest to jakieś duże i spektakularne zmniejszenie, bo to byłoby zbyt piękne i proste, ale jest zdecydowanie lepiej :)

To jedna z niewielu maseczek, która po pierwszym użyciu wywołała u mnie efekt WOW z powodu wyraźnych rezultatów. No i ten zapach.. Piękny, nie wiem czy tak pachnie kwiat lotosu, ale nie obchodzi mnie to :D Zapach jest bardzo delikatny, napewno nie podrażni intensywnościa, jednak mimo to utrzymuje się bardzo długo. Wyczuwam go na skórze nawet po zmyciu maseczki i wyszorowaniu twarzy żelem. Aż szkoda mi nakładać tonik :)

Kosztuje chyba ok 20zł za 75 ml jednak często są na nią promocje. Ja swoją kupiłam za ok 10zł. Jest bardzo wydajna, jak pisałam używam ją 2 razy w tygodniu juz kilka miesięcy, a nie dotarłam nawet do połowy. Wg mnie całkowicie zasługuje na miano SPA, sesje z nią są dla mnie bardzo relaksujące :)


Podoba mi się również to, że dokładnie widać kiedy należy ją zmyć. Po prostu wysycha i zaczyna pękać. Myślę, że to jedna z form oczyszczania, coś w stylu mechanicznego wyciągania zanieszyczeń. 


W rzeczywistości nie mam takich dziwnych oczu, aparat trochę przekłamuje, bo trzymałam go pod kątem :P


piątek, 22 czerwca 2012

Paczuszki :)

Dzisiaj przyszła do mnie wyczekiwana paczuszka od Safiry, a w niej: żel aloesowy, pomadka i maseczka z czerwonej glinki :)


Miałam okazję zamówić u nich 3 dowolne produkty w cenie 20zł + 5 zł za przesyłkę. Myślałam, że w takim wypadku nikt nie będzie się spieszył z realizacją zamówienia, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :) 
20.06 przelałam pieniądze a dzisiaj ( 22.06 ) dostałam paczkę. Dodatkowo byłam błyskawicznie informowana o każdym etapie przygotowywania i wysyłania paczki. Podejście do klienta na 6! Oby więcej takich firm :) Już nie mogę doczekać się testowania :D 


A tutaj jeszcze próbki z Yves Rocher: 





czwartek, 21 czerwca 2012

Puder z mąki ziemniaczanej :)

Albo jak kto woli - skrobi ziemniaczanej :) Tak, do twarzy nie używam pudru z drogerii, tylko ze spożywczaka :D Taki puder szczególnie polecają dziewczyny stosujące na codzień wysokie filtry do twarzy. Zawarte w większości zwykłych pudrów talk i mika neutralizują działanie niektórych filtrów, tak więc dziewczyny znalazły rozwiązanie, z którego i ja korzystam i polecam, chociaż sama nie używam filtrów. Lubię jednak to co naturalne, a braku naturalności skrobi nie można zarzucić :)

Nada się również skrobia kukurydziana, musi to być jednak skrobia nie mąka. Tylko w przypadku ziemniaczanej skrobia i mąka to to samo. Przypuszczam, że działaja podobnie jak pudry bambusowe.

Wbrem pozorom, taki puder mnie nie bieli. Jest całkowicie transparentny, wiadomo tylko, trzeba go urzywać z umiarem a nadmiar zetrzeć, bo jednak nie jest niewidzialny i jak nałożymy za dużo, to faktycznie będziemy w białym proszku. Matuje bardzo ładnie i na długo -  mówię to ja, skórny świetlik ;)

Co ciekawe przy systematycznym stosowaniu zauważyłam, że nawet bez niego moja skóra wydziela mniej sebum, ale absolutnie nie jest to efekt wysuszenia. Nie znalazłam nigdzie żadnych informacji na temat naturalnych właściwości skrobi na skórę, mogę więc Wam opisać tylko zauważone efekty, niestety nie oprę ich na przyczynach. A więc dalej co do efektów, unormalizował mi troszkę cerę. Mam również wrażenie, że koi podrażnienia na twarzy. Skóra po nałożeniu jest strasznie gładziutka, aż chce się jej dotykać :)


Przesypałam ją po prostu do wyparzonego opakowania po zużytym kremie, a nakładam pędzelkiem do różu. Muszę jednak znależć dla niej jakieś szersze mieszkanko, bo z tego ciężko się ja wydobywa.


Tutaj sama warstwa mojego kremo - podkładu

A tu z pudrem -
możecie kliknąć i powiększyć zdjęcia, żęby lepiej się przyjrzeć, chociaż wiadomo jak to z aparatami, trochę fałszują:)



środa, 20 czerwca 2012

Moje pierwsze współprace :)

Udało się i mi nawiązać swoje pierwsze współprace z firmami, które już pewnie znacie na wylot ;)
Teraz i ja dołączam do testów :D (Mini Sudomaxów było 6 nie 3, ale zostały uprowadzone w momencie rozpakowywania i nie zdążyłam zrobić zdjęcia :P )


wtorek, 19 czerwca 2012

Suplement do żucia - Colostrum

Tym się ostatnio faszeruję :) Tabletki są w dość ciekawej formie, bo to pastylki do żucia o mlecznym smaku. Przypominają trochę cukierki pudrowe, ale tak pyszne jednak nie są. Niestety to ma nam pomagać, nie smakować, ale ogólnie wg mnie są całkiem niezłe. Chociaż mój S. nie przełknął drugiej pastylki. Kwesta gustu :)

Co to w ogóle jest Colostrum?
"Colostrum to suplement diety zawierający wzmacniającą i uodporniającą substancję (siarę), którą niemowlaki otrzymują w mleku matki w pierwszych dniach życia (to właśnie ten rodzaj mleka jest dla noworodka pierwszym najważniejszym zastrzykiem odporności oraz czynnikiem wzrostu). Opracowana przez naukowców metoda pozwoliła pozyskać ten składnik z mleka krowiego tuż po porodzie. Tabletki Colostrum są unikatowym regulatorem odporności. Badania potwierdzają występowanie w nich ponad 20 przeciwciał dla bakterii (Escherichia Coli oraz z rodzaju Salmonella, Streptococcus, Staphylococcus i Cryptosporidia), wirusów i grzybów, które są przyczyną wielu groźnych chorób" 

Czyli jest to siara wołowa(!) uzyskiwana z mleka krowiego zaraz po porodzie. Ma wspaniale wpływać na odporność, wirusy i grzyby.

Nie wiem jak z odpornością, bo w tym okresie właściwie nie choruję ale myślę, że całkiem dobrze. Ogólnie mam wrażenie, że mój organizm jest nieco silniejszy, nie czuję się już tak osłabiona i mniej odczówam zimno. Znikły mi też plamki z języka, które porobiły mi się po antybiotyku, tak więc to już ogromny sukces.

CHARAKTERYSTYKA produktu : 
 - posiada zdolność neutralizowania bakterii i toksyn.
-  pomaga w spalaniu tłuszczu u osób ćwiczących lub przebywających na diecie.
- wspomaga leczenie uszkodzeń skóry, mięśni i innych tkanek.
- spomaga kuracje przeciwtrądzikowe, zalecane przy cerze problematycznej.
- wspomaga odchudzanie.


Colostrum przeznaczone jest szczególnie dla osób chcących poprawić swoją kondycję fizyczną, odchudzających się, intensywnie uprawiających sport oraz po kuracjach antybiotykowych i w czasie rekonwalescencji.

Działanie: 
- wspiera układ odpornościowy. - myślę, że tak, ale muszę przekonać się jeszcze w bardziej chorobowym okresie
- wspomaga organizm podczas kuracji antybiotykowych - zdecydowanie TAK, wspomaga podczas i leczy przykre skutki przyjmowania antybiotyków tuż po

- stymuluje naturalne mechanizmy obronne - biorąc pod uwagę dwa punkty wyżej, to też TAK 
- regeneruje organizm dodając energii -
TAK 
- pozytywnie wpływa na pracę układu pokarmowego (jelit) -
hm, tutaj ciężko mieć pewność, moje bóle brzucha i wzdęcia ustały, ale nie wiem czy to zasługa wyłącznie tych tabletek, czy zdrowszego odżywiania się od kiedy w ogródku pojawiły się pierwsze warzywka.
- sprzyja zachowaniu zdrowej i pięknej skóry -
TAK, TAK i TAK :) tego to się nie spodziewałam i długo nie łączyłam faktu poprawy cery z tabletkami, ale niczego spektakularnego nie wprowadzałam ostatnio do jej pielęgnacji więc to muszą być tabletki.No to tak: cera zrobiła mi się gładziutka, mniej czerwona i wątpię żeby to była tylko zasługo opisywanego wcześniej kremu z aronią, mniej sucha nawet kiedy niczym się nie kremuję i mniej pryszy chce mi wyskakiwać. Po prostu WOW :) 
- colostrum znane jako "młodziwo" (naturalny lifting) - Tutaj to nie mam pojęcia, jestem za młoda :)

W opakowaniu jest 100 tabletek, należy przyjmować dziennie od 2 do 4. Jestem dość mała więc spokojnie zjadam tylko 2 :) Czyli w moim przypadku opakowanie wystarcza na 1 miesiąc i 20 dni. Efekty zauważyłam dopiero po miesiącu, czyli zrobiło się fajnie to zaczęły się kończyć :) Z tym, że po ok 1.5 tygodnia wysypało mnie pryszczami, wystraszyłam się, ale producent zastrzegał, że cera może zacząć się oczyszczać. Nie przerwałam kuracji i wszystko wróciło do normy, ba, poprawiło się o 200% :)

Colostrum jest sprzedawane jako tabletki, albo syrop, w różnych pojemnościach. W internetowych aptekach piszą głównie o jego świetnym działaniu na przeziębienie :)

Moje 100 tabletek, akurat tego producenta ("Colostru z Nowej Zelandii uważane za najlepsze na świecie" hihihi uwielbiam takie opisy)  kosztuje ok 50.00 zł, ale producenci i ceny są naprawdę różne, nie wiem tylko, czy działanie jest podobne, bo to moje jedyne opakowanie jakie wypróbowałam i narazie nie mogę sobie pozwolić na drugie. :)

Ogólnie, bardzo polecam. Tylko cena może być dość zaporowa, chociaż w sumie jeśli się kupuje opakowania po 50 tabletek to wychodzi od 18 do 25 zł miesięcznie więc nie jest źle :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...