SZAMPON DLA BRUNETEK
Miałam już kiedyś coś podobnego, ale nie działało :( Więc moje zawsze krytyczne oko niezbyt dowierzało w powodzenie tej misji. Na szczęście nie miało racji, chociaż szampon nie jest bez wad. Jednak w kwestii przyciemniania/utrzymywania koloru zwycięża.
Opakowanie: chyba charakterystyczne dla Cece produktów. Poręczne, walcowate, z otwarciem na klik, a nie zatrzask i brakiem możliwości postawienia kończącego się produktu do góry nogami :)
Konsystencja: bardzo lejąca. Może wynika to z właściwości szamponu, nie wiem jak z konsystencjami innych, normalnych. Da się przeżyć, chociaż trzeba uważać, żeby nie marnować produktu, bo zwyczajnie spływa między palcami. Niestety wydajność też przez to kuleje, muszę nakładać go trochę więcej niż bardziej skoncentrowane gęściaki.
![]() |
| Ale oczów :) |
Zapach: typowy dla produktów włosowych, ale czuć też alkohol. Dokładnie alkohol izopropylowy, czyli ten niezbyt przyjazny włosom. Przypuszczam, że ma zadanie odchylać łuski włosa, aby barwnik mógł lepiej wniknąć. Może właśnie z tego powodu cały proces działa.
Działanie: Szamponu używałam zawsze na naolejowane włosy, a mimo to już po ok 4 użyciach zauważyłam różnicę w kolorze, który nie tyle co się odżywił i pogłębił, jak obiecuje producent, ale zauważalnie przyciemnił. Czyli tak dla odmiany dostajemy więcej niż napisali na opakowaniu :) Przypuszczam, że bez olejowania byłoby jeszcze lepiej, ale nie chciałam z niego rezygnować. Na potrzeby testów umyłam jednak kilka razy głowę jak normalny człowiek i nic złego się nie działo, włosy nie były bardziej przesuszone.
Niestety przy dłuższym używaniu ten problem już wychodzi i mimo stosowania oleju przed i odżywek po, włosy dostają po tyłku. Wybaczam, bo tego typu szampony raczej nie powinny być włączane do pielęgnacji na stałe, a jedynie z doskoku, tak jak szampony niwelujące żółć na włosach blond. Ogólnie tu jest też miejsce na zastanowienie się nad kwestią "szampon jest na włosach zbyt krótko aby mógł coś zrobić".
Poza tym bardzo dobrze oczyszcza włosy, aż do skrzypienia, na szczęście nie plącze ich.
Z ciekawostek w składzie mamy mleczko migdałowe i hydrolizowany jedwab, szkoda, że nie dały rady. A także ekstrakt z łupinek orzecha włoskiego, z których robi się domowym sposobem pastę do farbowania. Dalej są pół permanentne barwniki i to pewnie w nich jest większość mocy :)
Cena: 300ml / 27zł
ODŻYWKA Z JEDWABIEM
Teraz będzie krótko, bo co tu więcej pisać - jest dobrze :)
Działanie: na 5+ :) Włosy są mięciutki i błyszczące, pięknie pachną, chociaż krótko :), a loczki ładnie zbite i sprężynujące. Już podczas spłukiwania czuć, że coś się dzieje. Lubię przesadzić z ilością, mimo to odżywka ani razu mnie nie obciążyła ani nie przyspieszyła przetłuszczania. Sprawdzałam ją z różnymi szamponami i zawsze spisuje się tak samo. Jestem zadowolona i nie znalazłam żadnych minusów :)
Cena: 300ml / 27zł chociaż często widzę ją w promocji w sklepach u mnie w mieście :)
























